„Jakże to, myślą można by myśl obserwować?”

„Kiedy byłem na pierwszym roku studiów, profesor Kreutz, dobry pedagog, ale i bardzo autorytatywny, mówił tak: „Ja to uprawiam introspekcję w ten sposób: siadam sobie w fotelu, przygotowuję kartkę papieru, ołówek, i dokonuję introspekcji. A potem, z pamięci, notuję to wszystko, co zaobserwowałem”.

I ja poszedłem w ślady Kreutza: siadam sobie w fotelu, przede mną kartka i ołówek, i zaczynam obserwować swoje życie psychiczne. I co zaczynam obserwować swoje życie psychiczne, to wytwarza mi się pustka. Jak gdyby… w miejsce doświadczenia grubego ciała pojawia mi się błogość, a w świadomości – cisza. Pustka, cisza. I bardzo dobrze się w tym czuję, oczywiście.

W pierwszej chwili to sobie pomyślałem: może ja jestem tępy? Może nie mam życia psychicznego, czy coś mam słabo rozwinięte? Nie przyznałem się nikomu.

Tymczasem Kreutz, jako introspekcjonista, powtarzał za innymi introspekcjonistami, że możemy dokonywać introspekcji takich zjawisk psychicznych, jak wrażenia zmysłowe, zjawiska emocjonalne, zjawiska wolicjonalne, ale nie możemy dokonywać obserwacji zjawisk intelektualnych, jak to nazywał, to znaczy myśli. Bo, jak twierdził, „Jakże to, myślą można by myśl obserwować?”.

A tu właśnie chyba zaszło coś takiego u mnie, że dzięki pewnym zdolnościom koncentracyjnym, w które już później nieraz i świadomie się wprawiałem, chcąc dokonać introspekcji tak uważałem, taka była moja uwaga, że przedmiotem mojego oglądu stawał się ten zmienny, wibrujący proces psychiczny. Podmiotem oglądającym zapewne była odpowiednio głębsza, tak zwana głębsza czy cichsza sfera świadomości. A ponieważ ten zmienny, wibrujący proces psychiczny stawał się przedmiotem mojego oglądu, to tracił nade mną moc i się rozpraszał. Czyli mój ośrodek świadomości przesuwał się do tej cichszej sfery. O tyle więc Kreutz miał rację, i introspekcjoniści, że faktycznie: „Jakże myślą można myśl obserwować”, znaczy tyle, że jeżeli to wyższe piętro myśli staje się obserwującym, to faktycznie to niższe piętro myśli się rozprasza.”

Fragment wykładu Leona Cyborana, odtworzony z nagrania magnetofonowego. redakcja Agnieszki Becler.
Fotografia: Leon Zawadzki.