Joga – ćwiczenie a praktyka

Popularną w Polsce hatha-jogę można ćwiczyć, ale można też praktykować (abhyasa). Czym ćwiczenie jogi różni się od praktykowania jogi?
Jacek Leśniewski: Różnica pomiędzy praktyką a ćwiczeniem jest taka, że jedynie ćwicząc hatha-jogę, pozostajemy przy walorze sportowym i sportowych skutkach wykonywanych asan. Natomiast praktykując (abhyasa) hatha-jogę przenosimy uwagę z perfekcji czy liczby opanowanych asan (asana) na sam cel jogi, a asana staje się jedynie środkiem do tego celu.

Praktykując (abhyasa), sami przed sobą składamy pewne zobowiązanie. Dotyczy ono pełnej unifikacji naszego subiektywnego, tak zwanego wewnętrznego świata ze światem tak zwanym zewnętrznym. Jeśli praktyka hatha-jogi (hatha-yoga) ma przebóstwić ciało (deha), psychikę (manas), umysł (buddhi), a także sposób ich użycia, to musi obejmować bezwzględną i nieustępliwą praktykę przynajmniej jednej zasady moralnej (yama) oraz przynajmniej jednej praktyki ascetyczno-mistycznej (niyama).

Praktykując w ten sposób hatha-jogę robimy więc także to, co dzieje się w zendo, w dojo, w temenos, albo w innym wydzielonym miejscu praktyki. Przy okazji – im bardziej nasza praktyka nakazów (yama, niyama) jest niedostrzegalna dla postronnych, im mniej angażujemy innych w związku z nią, tym bardziej staje się ona efektywna.

Dlaczego mistrzostwo wykonania asany fizycznej w praktyce (abhyasa) jogi ma mniejsze znaczenie, niż opanowanie kilku, za to wygodnych pozycji?
J.L.: Jak mówi klasyka, asana ma być nieruchoma (sthira) i wygodna [albo przyjemna] (sukha) (Jogasutra II.46). Wygląda jednak na to, że najpierw powinna być przyjemna, gdyż jeśli tak nie będzie, to możemy zapomnieć o jej długotrwałości. Oczywiście są pośród nas tacy, którzy powiedzą, że to nieprawda, i że wytrzymają oni w pozycji niewygodnej przez długie godziny.

Fakt, większość z nas wytrzymuje niewygodne sytuacje przez długie lata; niewygodne i psychicznie i fizycznie. Jesteśmy prawdziwymi mistrzami wytrzymywania aktywnie płynącego cierpienia (duhkha), więc coś takiego jak zanik czucia w łydkach w trakcie wykonywania pozycji lotosu naprawdę nie zrobi na nas większego wrażenia. A jednak z punktu widzenia praktyki jogi (abhyasa) jest w tym coś głęboko niewłaściwego. Ta heroiczna walka z instrumentem, czyli naszym ciałem (deha), psyche (manas) oraz umysłem (buddhi) nie tworzy sytuacji, w której ustabilizowałaby się nam nawet asana (asana) w gunie radżas (rajas), nie mówiąc już o asanie w sattwie.

Co się dzieje z umysłem podczas pozostawania w niewygodnej asanie?
J.L.: Może to być nieuprzytomnione, ale jednak – skupiamy się na bólu, bo kiedy w nim trwamy, to w nim trwamy cali, ciało i umysł jednakowo. Problemem może też być odpływanie w sen albo różne rodzaje otępienia.

Umysł praktyka, który wykona ruch w kierunku przewalczania trudności siłą zamiast rozluźnieniem, nigdy nie osiąga celu. Co najwyżej można zostać męczennikiem albo innym podziwianym ascetą, jednakże cel jogi jest wówczas tak samo odległy, jak wtedy, kiedy leżało się na kanapie do góry kołami.

Droga do przezwyciężenia trudności wiedzie praktykującego tylko poprzez rozluźnienie: zarówno ciała, jak i umysłu. Wygoda albo przyjemność (sukha) w praktyce (abhyasa) jest potrzebna, aby uwolnić umysł od skupiania się na bólu, niewygodzie albo od popadania w senność.

A kiedy nie walczymy już dłużej z bólem i niewygodą, z tym wszystkim, co nas rozprasza, wtedy możemy rozpocząć autentyczną i stabilną praktykę (abhyasa), a nie tylko ćwiczyć.

A dlaczego?
J.L.: Bo potrzebne jest swobodne rozprzestrzenianie energii (prana) na wszystkie sfery postrzeganego przez nas świata. O to chodzi w asanie w gunie radżas. Jeśli tej asany nie wykonamy, nie ma mowy o rozluźnieniu, natomiast poruszona ćwiczeniami energia (prana) zasili swoją mocą wszelkie destrukcyjne nawyki naszej osoby, rozwijając, udoskonalając oraz profesjonalizując nasze dotychczasowe zdolności w tym względzie. Do asany w gunie sattwa daleko jest wówczas tak samo jak przed podjęciem ćwiczeń, a nawet po uzyskaniu w nich sportowego mistrzostwa. Tu jest właśnie ta różnica w celu, dla którego praktykuje się jogę lub jedynie ćwiczy.

Czy w praktyce szybkość wykonywania asany ma znaczenie?
J.L.: Przyjmując postawę (asana), zarówno liczba powtórzeń jak i tempo zmiany (parinama) są ważne. Jednak nie można wykonać asany nazbyt wolno, gdyż jakkolwiek powoli byśmy ją wykonywali, to zawsze będzie zbyt szybko.

W takim razie jak zacząć praktykować, jeśli się do tej pory jedynie ćwiczyło?
J.L.: Autentyczna i stabilna praktyka (abhyasa) rozpoczyna się wtedy, kiedy nie walczymy już dłużej z tym wszystkim, co nas rozprasza. I, jak zaleca „Hatha Joga Pradipika”, rozpoczynamy praktykę tam, gdzie panuje dobry król. A jeśli uznasz swoje ciało (deha), psyche (manas) i umysł (buddhi) za własne królestwo, to możesz być dla nich owym dobrym królem (raja). Kiedy rozluźnisz ciało (deha), psyche (manas) i umysł (buddhi), skuteczna praktyka (abhyasa) stanie się wykonalna. Jest na to wiele technik, lecz najłatwiej zacząć od ciała (deha), gdyż jest ono najkonkretniejsze z tych trzech. Skutki rozluźnienia ciała (deha) pojawiają się najszybciej, ale i trwają najkrócej. Na drugim biegunie pojawiają się skutki rozluźnienia umysłu (buddhi), na które trzeba trochę poczekać, ale utrzymują się one naprawdę długo. Rozluźniona psyche (manas) jest sytuacją tylko odrobię trwalszą od rozluźnionego ciała, ponieważ w ułamku sekundy potrafi wejść w stan pełnej niestabilności. Znamy to, co nie?

*

Ciąg dalszy tematu, m. in. o asanach w gunie tamas, radżas i sattwa, znajdziesz w tekście Asana – w dziale „Komentarze”.

Rozmawiała Agnieszka Becler.
Fotografia: Creativemarket.