Parinama (przemiana)

Mówią nam, że niczego z tego świata nie zabierzemy ze sobą kiedy przyjdzie nam umierać; kiedy nasze biologiczne ciało zacznie się rozpadać, aż w końcu przestanie funkcjonować. I rzeczywiście, żadnej materialnej rzeczy, która jego jest, nie będziemy w stanie zabrać.

Mówią nam, że tylko dobre uczynki zostaną gdzieś, kiedyś, w jakiś sposób nagrodzone. Tyle że to, co mówią na temat dobra czy zła owych uczynków bywa kontrowersyjne, dwuznaczne albo niejasne. Bowiem gdzie, kiedy, jak i kto miałby je oceniać?

Jak mówi przysłowie: kiedy ty mówisz do Boga, to jest to normalne, ale kiedy to Bóg mówi do ciebie, masz problem. Tymczasem specjaliści od boskich przykazań kategorycznie twierdzą że to, co wiedzą, wiedzą od Najwyższego. Na rzecz ich konceptualnych roszczeń każą nam pozbyć się wszelkich władz umysłu jako zwodniczych, a przez to niebezpiecznych. Zresztą, owych władz umysłowych częstokroć my sami pozbywamy się, dobrowolnie. Na przykład z powodu fizycznej albo psychicznej niedojrzałości; z czystej, konformistycznej wygody; względnie za sprawą aktywowanego lęku przed boską zemstą.

Jest oczywiste, że umysł, którym się posługujemy w obrębie naszego ciała jest niestały, że wielokrotnie nas mylił, że popada w rozliczne złudzenia. Ale również jest prawdą, że ten sam umysł rozwiązał wiele problemów naszej egzystencji; że pracuje aż po krańce swej wydolności; że wytwarza urokliwą finezję nauk matematyczno-biologicznych i najcudowniejsze akty stwórczej sztuki; a w końcu, że zdolny jest skupić się na sobie samym.

Ta ostatnia zdolność naszego umysłu jest najważniejsza dla praktyki Jaźni na Wprost. Praktyka owa jest nasza, osobista i nikt ani nic nie wykona jej za nas. Przecież pozostawienie własnego umysłu (albo umysłu będącego aktualnie w naszej dyspozycji) komukolwiek lub czemukolwiek jest nonsensem. Ale robimy to codziennie, systematycznie oraz z dziką radością, mechanicznie i wszystkimi pięcioma zmysłami powtarzając zasłyszane. Jak długo możemy tak? Nieskończenie długo, ponieważ czas (rozumiany jako zdolność przemiany jednego stanu w inny stan) jest tutaj nieskończony, a na dodatek sami potrafimy go tworzyć ex nihilo, z niczego, w taki sam sposób, w jaki banki tworzą pieniądze; w taki sam sposób, w jaki, wedle ostatnich podejrzeń fizyki teoretycznej, tworzy się materia.

Zapytajmy więc raz jeszcze: czy pozbywając się fizycznego ciała faktycznie niczego ze sobą nie zabieramy? A inaczej: co mogłoby być tym, co zabieramy ze sobą pozbywając się fizycznego ciała?

Jeśli widzimy nadchodzący kres przemian naszego fizycznego ciała, wówczas przemiany ważne wypierają przemiany nieznaczące. Wtedy możemy doświadczać skali owego wypierania, razem z jej goryczą. Zawartość umysłu pozostanie jednak z nami i przeniesie się poprzez bramę śmiertelnej przemiany fizycznego ciała.

To dlatego uszlachetnianie umysłu, poprzez poznanie jego stwórczej mocy oraz poprzez nasze skupienie na nim samym, jest aktualne i twórcze. W całym procesie umierania jednego z jego fragmentów.

To zabieramy ze sobą …zawsze.

Jacek Leśniewski
ΓΝΩΘΙ ΣΕΑΥΤΟΝ
2018

Fotografia: Wasserfallweg, Park Narodowy Gesaeuse, Austria (archiwum prywatne).